Zapustowe zabawy

Hucznie rozstawano się z karnawałem w dawnej Polsce. W pałacach, dworkach odbywały się zabawy kuligi, polowania, uczty.

            Bawiono się, aż do północy we wtorek, który poprzedzał środę popielcową. Ostatnie dni karnawału zwano: mięsopustem, ostatkami, zapustem. Po wsiach i miastach krążyli przebierańcy. Był to czas swatania młodych ludzi. Kto był opierzały i nieskory do małżeństwa musiał ponieść karę.

            Chłopcu czy dziewczynie wiązano do nogi drewniany klo i tak trzeba było paradować publicznie.

            Częściej przypinano ludziom kawałek śledzia, strzępek sukna, obgryzioną kość. Czyniono to tak, aby zainteresowany nie wiedział o tym.

            Wiele było uciechy, gdy ktoś paradował z taką ozdobą.

            Inaczej ostatki wyglądały wśród wiejskiego ludu. Zbierano się przeważnie w karczmach i gospodach, których właścicielami byli przeważnie Żydzi. Rozbrzmiewały one wtedy zabawami i hulankami. Żyd nie żałował niczego, chłop zastawił u niego nieraz ostatni grosz, a bywało i tak, że się zapożyczał aby sobie użyć przed zbliżającym się postem.

            W Mokrzyskach były dwie karczmy. Jedna przy drodze na Szczepanów (obecnie SPAR), a druga na „górze” wsi u KSENDRA pospolicie KSNEDRÓWKA przed wojną kupiona przez wieś. Dobudowano do niej później dużą salę ze sceną, która służyła przez wiele lat. Tu odbywały się zebrania, jasełka, przedstawienia, zabawy, wyświetlano filmy, zbierał się tam młodzież i dorośli.

            Kobiety zbierały się po domach, piekły słodkie pączki, faworki. Na tłusty czwartek sposobiono też różne mięsa, aby się najeść do syta.

            Kobiety zebrane w karczmie czy w domach śpiewały się nad swoim losem:

                        Com zarobiła, tom zarobiła

                        Wszystko mąż  przepił

                        Jeszcze bym była nic nie mówił,

                        żeby mnie był nie bił.

            Albo:

                        Jakem poszła za Macieja

                        Za mojego dobrodzieja

                        Już nie muszę wody nosić

Bo jej mam na ślipiach dosyć

W ostatkowy wtorek zjawiał się we wsi Zapust. Był znakiem, że czas kończyć zabawy. Ubrany był w kożuch odwrócony wełną na wierzch, w ręku dzierżył oznakę władzy: drewniany toporek z dzwonkiem. Wysoką czapkę ubraną miał kolorowymi wstążkami i gałązkami choiny.

            Miał też swojego sługę, który zbierał dary dawne przez gospodynie. Wszędzie przyjmowano ich chętnie. Obchód kończył się w karczmie lub w domu bogatej gospodyni. Wraz  z biciem dzwonów o dwunastej Zapust wyrzucał wszystkich z karczmy.

            Trudno się było rozstać z zabawą, ale nastawała środa popielcową, która rozpoczynała okres Wielkiego Postu – czasu zastanowienia się nad sensem

 Życia, pokuty, skruchy, postu.

            W noc zapustną na wieży, stał w podartej odzieży stary Dzwonnik przyparty do ściany. Wiatr mu brodę nastrzępił, starcze czoło zasępił i przygarnął rozwiane łachmany. Ciężka dola Dzwonnika, chłód do kości przenika, I pociechy zeń ludziom Tylko mary niewiele i groby. Tylko pieśni żałoby, Rzadko święto, lub jakie wesele ot i dzisiaj zapusty – wszędzie radość, śmiech pusty, zapomnieli ludziska niedolę. A tu dzwon im zahuczy – Eee – niech przeor pomruczy, Ja im jeszcze pohulać pozwolę I nie spieszył z posługą, Długo jeszcze stał, długo, zaczemś myślą samotną pogonił. Podniósł oczy do góry, Ujął wreszcie za sznury, i potężnie co sił zadzwonił.

            Gwarno i wesoło było również 7 lutego 2013 roku w budynku GOSiR w Mokrzyskach, gdzie na zaproszenie Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego wsi Mokrzyska, Koła Gospodyń, Świetlicy oraz Biblioteki w Mokrzyskach spotkały się kobiety z Jadownik, Sterkowca i Mokrzysk.

            W spotkaniu panie gościły: p. mgr Małgorzatę Cuber – dyr. Miejskiego Ośrodka Kultury w Brzesku, radną p. Ewę Chmielarz, radnego p. Stanisława Pacurę, gospodarza wsi – sołtysa p. Marka Kośmider, prezesa O.S.P. p. Krzysztofa Pacurę.

            Część rozrywkową przygotowały panie z Jadownik pod przewodnictwem p. Elżbiety Loranty oraz panie z Mokrzysk p. Maria Góra, p. Maria Pasierb, p Jolanta Pacura. Świetnie bawiły publiczność konkursami, dowcipami, kawałami.

            Słowa uznania należą się p. Markowi Kośmider sołtysowi wsi, który pomógł zorganizować wspólną zabawę i aktywnie w niej uczestniczył wraz z małżonką oraz wsparcie finansowe.

             W tym miejscu w imieniu wszystkich pań składamy serdeczne podziękowania za parę chwil spędzonych w miłej i wesołej atmosferze.

            Od strony kulinarnej przygotowaniem zajęły się panie: Jolanta Pacura, Monika Borowiec, Maria Misina, Marta Ważydrąg, Józefa Migdał.

            Dziękujemy koleżankom z Jadownik, Sterkowca za wspólną zabawę, serdeczność, niezapomniane chwile spędzone z nami w Mokrzyskach.

 

Początek strony